Przejdź do głównej zawartości

Odwiedziny na Fjarze

 Moje prace w Muratyce osiągnęły martwy punkt. Jest to może stwierdzenie nieco na wyrost, ponieważ prace nad odnalezioną księgą trwają, ale cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem społecznym. Naukowcy przygotowują się do nowego roku akademickiego i mają mniej czasu na nasz projekt, Kaspar Waksman zachorował na realiozę, a i mi coraz mniej służy jesienny klimat Zwierzogrodu. Nie zarzucając całkowicie planów związanych z Muratyką, które obejmują nie tylko prace translatorskie, ale i poszukiwawcze, archeologiczne oraz kontakty z kontynuatorami tradycji sufickich, postanowiłem trochę od nich odpocząć.

Uświadomiłem sobie, że już od ponad dwóch miesięcy nie odwiedziłem Fjary. Wizyta na wyspie jak zawsze podziałała na mnie ożywczo, od razu uwierzyłem w sens tego, co robię. Jesień na Archipelagu Valhalli jest piękniejsza niż gdziekolwiek indziej. Las, którym niemal w całości pokryta jest obecnie Fjara, zmienił barwę na żółto-czerwoną. Gdyby wysepka ta miała kiedyś otrzymać własną flagę, myślę, że takie własnie kolory powinna ona mieć. 

Pierwsze kroki po przybicu do brzegu skierowałem do pustelni. Okazało się, że jest ona już całkiem ładnie urządzona, co było zasługą zielarki Dagany, ale i wszystkich okolicznych mieszkańców, którzy na jej prośbę wykonali meble oraz ofiarowali najpotrzebniejsze przedmioty. Pomodliłem się za dobrych sąsiadów, a następnie postanowiłem odwiedzić przyjaciółkę w jej domu. Okazuje się, że na poważnie zajęła się ona ziołolecznictwem. Cieszę się, że uwierzyła w siebie. 

Dagana opowiedziała mi o tym, co działo się na Fjarze pod moją nieobecność. Mieszkańcy podtrzymują tradycję cotygodniowej modlitwy w kaplica oraz spotkań po jej zakończeniu, w których uczestniczą też państwo Asz-Szufi. Niewielka lokalna społeczność uwierzyła, że nie musi być skazana na wymarcie, a nawet jeśli, nie oznacza to, że nie mogą żyć szczęśliwie we wspólnocie. 

Dom, który podejrzewano o nawiedzenie postanowiono odnowić i urządzić w nim "ratusz". Ale na tym nie koniec, mieszkańcy Fjary z wójtem Wsiewołodem Myszkinem na czele wybrali się łodziami na Aharę, by zaproponować odnowienie jedności obojga wysp. Spotkało się to z aprobatą radnych aharskich. Wyspy zamieszkuje łącznie około pięciu tysięcy mieszkańców, z czego przytłaczająca większość na Aharze. Choć pojawiły się głosy o potrzebie powołania Suwerennego Terytorium Ahary i Fjary, póki co poprzestano na odtworzeniu wspólnego samorządu. 

Plotki z Ahary na tyle mnie zainteresowały, że postanowiłem, że jeszcze przed powrotem do Zwierzogrodu odwiedzę tę wyspę. Póki co wolę nie powtarzać tych niezweryfikowanych wieści, by nie narazić się na nieprzyjemności...

Efrem, 16.09.2022.

Komentarze