Przejdź do głównej zawartości

Podróż ku Nieznanemu

 Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie bardzo pracowite. Na szczęście udało mi się spotkać bratnią duszę, towarzysza poszukiwań Nieznanego, który dzieli moje trudy i moją pasję. Kaspar Waksman, bardzo zasłużony i od dawna mieszkający w Muratyce, niezwykle pomógł mi przy tłumaczeniu tajemniczej księgi, którą postanowiliśmy nazwać "Magnus Liber Secretorum Aharorum", by nie musieć ciągle używać bardzo długiej nazwy oryginalnej, która w tłumaczeniu oznacza "Wielka Księga Tajemnic Pradawnego Ludu Aharskiego, Z Ojczyzny Wygnanego, Spisana Przez Mnichów Sufickich W Gościnnej Muratyce Zamieszkałych". 

Z tajemniczej księgi dowiedzieliśmy się, że powinniśmy odnaleźć pradawny górski pałac, prawdopodobnie zbudowany, a przynajmniej zamieszkany przez pewien czas przez sułtana Marwada (panował w l. 870-900), pierwszego sułtana państwa islamskiego położonego w północno-zachodniej części Nordaty, które później przekształciło się w Sułtanat Aharski, władający przez przeszło wiek Bialenią. Księga zawierała liczne wzmianki o "górza Marwada" i "pałacu Marwada". Doszedłem do wniosku, że aharsko-muratyccy sufici znali legendę o położonym wysoko w górach zamku, zbudowanym przez muzułmanów niegdyś rządzących tą krainą. Sam nie wiem, czy go odnaleźli, czy tylko nawiązali do jego legendy, ale chcę wierzyć, że budowla ta rzeczywiście istnieje.

Imię Marwad to wywodzi się z języka arabskiego/aharskiego od słowa marū, które oznacza krzemień lub kwarc. Kaspar odszukał w archiwach informację o kopalniach krzemienia w dawnej Muratyce. Dowiedział, że kopalni takich było aż 9, kolejno - MKK Hałda, MKK Fiodor, MKK Zadrzewie, MKK Zepp, MKK Dostojewski, MKK Hulenwad, MKK Niezyd, MKK Norwet oraz MKK Borłat. 

Z kolejnych dokumentów dowiedzieliśmy się, że jedna kopalni MKK Borłat, powstała w 1525 r. została wyłączona z użytku w 1530 roku, z powodu dziwnych zjawisk, których nie zdołano wyjaśnić. Uznaliśmy, że powinniśmy zbadać jej okolice w pierwszej kolejności. 

Dalszych wskazówek udzielił fragment Magnus Liber, którego nie do końca jeszcze rozumiemy:

"Gdy odnajdziesz górę i spojrzysz na srebrno-błękitną taflę jeziora,

Doznasz nagłego objawienia, choć nic nie zobaczysz.

Ścieżka owiec między wzgórzem,

I huk metalu,

W głębi".

Mając tak wiele poszlak, nie pozostało nam już nic innego niż wybrać się w teren. Oczywiście nie mogliśmy tam wybrać się sami, jeżeli nie chcemy narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwa. Oprócz prywatnych ochroniarzy, wybranych spośród emerytowanych komandosów, zabraliśmy ze sobą jednego z nielicznych pozostałych muratyckich sufitów, historyka znającego starożytne języki i doświadczonego górnika. Być może ktoś jeszcze do nas dołączy. 

Ze Zwierzogrodu wyruszyliśmy pociągiem, a dalej będziemy musieli poszukać innego transportu. Czeka nas wspaniała przygoda, której efekty są póki co nie do przewidzenia. Postaram się relacjonować ją na bieżąco!

Komentarze