Przejdź do głównej zawartości

Inicjacja last minute

 Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ważne jednak, by w porę porzucić słabości i powrócić na drogę realizacji swojej prawdziwej woli. Choć ostatnie tygodnie upłynęły mi na oddawaniu się uciechom życia w Zwierzogrodzie, stolicy Muratyki i jednej z największych nordackich metropolii, jeden sen wystarczył, bym przypomniał sobie, po co w ogóle przemierzyłem morze i porzuciłem życie fjarskiego eremity. Przyśniło mi się niszczenie pomników pogańskich bóstw przez fanatycznych chrześcijańskich mnichów, do których w tym śnie należałem. Gdy ostatni z filozofów odpływał, by opuścić na zawsze mój kraj, spojrzał mi dobrotliwie w oczy i powiedział "dziś niszczycie Tradycję i wyrzucacie jej czcicieli, ale za setki lat wy ją posiądziecie i będziecie jej strzec. Jeśli chociaż w ostatniej chwili zrozumiecie, czego bronicie, będziecie naszymi godnymi dziedzicami". Gdy obudziłem się, zrozumiałem, że powinienem wznowić poszukiwania mądrych starców, do których wyprawił mnie Arsakes.

Pierwszym etapem moich poszukiwań było zasięgnięcie wiadomości u muratyckich historyków religii oraz folkloru. Oni wysłali mnie na wybrzeże, gdzie do dziś mieszkają i nauczają starzy sufici. Gdy tylko spotkałem jednego z nich, opowiedziałem mu o tajemnicach, które chciałbym zrozumieć - o rękopisie, zniszczonej świątyni, opuszczonym domostwie i malutkiej wysepce u wybrzeży Bialenii. Z pokorą uznał, że nie jest odpowiednią osobą do rozmowy na ten temat. Tak krążyłem od mędrca do mędrca aż natrafiłem na stuletniego derwisza, który dobiegał kresu swojego żywota w malutkiej pustelni. Wyznał, że nie jestem jeszcze gotów na poznanie całej Prawdy, ale sam fakt, iż aż tutaj dotarłem oznacza, że mogę zasłużyć, by jej dostąpić.

W pierwszym odruchu zaprzeczyłem niezasłużonym pochwałom. Wyznalem swoje grzechy i słabości. Mędrzec odpowiedział krótką przypowieścią o dwóch eremitach. Pewnego razu zostali oni wysłani przez starszych do miasta w sprawach ich mniszej wspólnoty. Już pierwszego dnia oszaleli, bowiem po raz pierwszy od lat przebywali w dużym skupisku ludzkim i wystawieni byli na różnorakie pokusy. Obaj upili się i dopuścili się licznych grzechów, których wymienienie jest zbędne, ponieważ każdy może sobie je wyobrazić. Gdy obudzili się i wytrzeźwieli, obaj zaczęli odczuwać olbrzymie wyrzuty sumienia. Jeden z nich zaczął zadręczać się ponad miarę, drugi z kolei pogodził się z przeszłością i uwierzył, że Bóg wybaczy mu jeden dzień słabości. Ten pierwszy z rozpaczy upił się ponownie i znowu oddawał się uciechom tego świata. Sytuacja ta powtarzała się dzień za dniem, aż w końcu trwale się zatracił. Drugi natomiast, ufny w Boże miłosierdzie, postanowił zapomnieć o swoich błędach. Załatwił w mieście to, po co został wysłany i powrócił do dawnego życia w pokorze i czystości. 

Zrozumiałem, że mądrze i słusznie będzie, jeśli uwierzę w Boże miłosierdzie, a nie srogość i powrócę na drogę swojego właściwego przeznaczenia. Stary derwisz wyjął z kufrą wielką, grubą księgę i przekazał mi ją. "Nie zostało mi już dość życia, by przekazać ci całą wiedzę, którą mi przekazano. Dotarłem do swojej ostatniej godzinie, na szczęście mogę ci ofiarować księgę, która zawiera to, co najważniejsze. Nie od razu zrozumiesz ją treść, ale czytaj ja, myśl i czuj. Pewnego dnia ją pojmiesz. Wtedy zacznij nauczać z jej mądrości innych". Następnie położył się na drewnianym łożu i zasnął.

Komentarze