Przejdź do głównej zawartości

Ostatni rycerz Henryka II

 Poczet władców Bialenii głosi:

" 12. Henryk II (882-929) – skupił się na rozwoju armii. Musiał walczyć z muzułmańskimi Aharami, którzy dążyli do podboju Bialenii. Przeszedł do historii jako despota, ale też wspaniały dowódca wojskowy".

W czasie panowania tegoż monarchy Ahara i Fjara były luźno związane z Bialenią. Od czasu do czasu na wysepki przybywali handlarze, niestety czasami również poborcy podatkowi. Życie toczyło się spokojnie. Chrystianizacja nie osiągnęła na tych ziemiach większych sukcesów, wciąż żywe były rdzenne wierzenia, choć w Pagansadze urzędowało dwóch księży i powoli powstawał kościół. Nikomu to jednak nie przeszkadzało, gdyż poganom jeden bóg więcej nie robi większej różnicy. 

Wszystko zmieniło się wraz z napływem zza morza hordy muzułmanów, których później w Bialenii zaczęto nazywać Aharami. Skąd się tu wzięli? Historycy wiedzą o muzułmańskim państwie na wybrzeżu Nordaty, na którą musieli przybyć w niezbyt wyjaśniony sposób z Al Rajnu. Pierwsze lata okupacji islamskiej były trudne dla rdzennych mieszkańców Ahary i Fjary, szybko jednak kultura valhallijska i alrajńska zaczęła się przenikać, by po latach wydać wspaniały owoc w postaci bialeńskiego szyizmu (Zielonego Kościoła).

Zanim tak się stało, król Henryk II wraz ze swymi żołnierzami stawiał dzielny opór najeźdźcom. Przejściowo udało mu się nawet odzyskać Fjarę i część Ahary. Mieszkańcy wysp w większości trzymali z władcami z dynastii lisewskiej, niestety niewiele to jej pomogło wobec przewagi liczebnej przyszłych Aharów. Legenda głosi, że gdy ostatnia grupa wojowników ewakuowała się z Fjary, jeden z rycerzy odmówił i postanowił zginąć na polu chwały w walce o wielkość Valhalii i religii chrześcijańskiej. 

Nie jest pewne, jak się nazywał, choć przeważnie nazywa się go Gotfrydem. Naprędce zorganizował ongrupę chłopów, która wspólnie z nim stawiła opór muzułmańskim agresorom. Wszyscy zginęli, jednak na tym opowieść się nie kończy. Miejscowi wykopali w lesie wspólny grób dla poległych, na którym przez lata składano kwiaty. Legenda głosi, że każdy, kto chciał go zniszczyć, ginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Gotfryd miał jednak wroga większego od Aharów - czas. Obecnie nikt nie pamięta już, w którym miejscu konkretnie pochowano ostatniego bialeńskiego rycerza na Aharze i Fjarze. 

Teraz, gdy ta niewielka część Valhalli wymiera, warto spisać takie historie, by nie wyparowały całkowicie, niczym pamięć o miejscu spoczynku Gotfryda. To część naszego dziedzictwa.


Komentarze