Przejdź do głównej zawartości

Asz-Szufi o rękopisie

Ostatnio większość czasu w ciągu dnia poświęcam na pomoc przy budowie pustelni, zaś wieczorami przeczesuję ruiny Weleji i pobliskie lasy. Z każdym dniem dochodzę do wniosku, że jest to niezwykłe miejsce, kryjące w sobie wiele tajemnic, którymi dotychczas nikt na poważnie się nie zajął. NUPIA nie prowadziła tu żadnych badań naukowych (przynajmniej oficjalnie...), bialeńskim naukowcom utrudniano dostęp do Ahary i Fjary, zaś historycy i archeologowie z innych krajów właściwie niewiele o tych wyspach wiedzą. Nie chciałbym, by Czytelnik źle mnie zrozumiał. Nie wybrałem się tutaj na ekspedycję naukową, nie mam odpowiednich przyrządów, a po prawdzie i moja wiedza o historii tego miejsca jest niewielka. Nie jestem archeologiem, ani mediewistą. W ostatnich latach zajmowałem się mikrozofią, a jeśli sięgałem do historii, to tylko najnowszej. Moje raporty z obserwacji na Fjarze są jedynie zachętami dla profesjonalistów, by zainteresowali się przeszłością tego regionu. 

 Jak pisałem już wcześniej, chciałem porozmawiać z seniorem ostatniego aharskiego rodu na Fjarze, Hanim Asz-Szufim o zapisanym pismem arabskim rękopisie z Weleji. W końcu udało mi się doprowadzić do spotkania. Powróciłem z niego pół godziny temu i natychmiast usiadłem do pisania, by zrelacjonować, czego się dowiedziałem. Mój sąsiad od razu ostrzegł, że nie jest uczonym, ale chętnie zaoferował swoją pomoc. Przy czaju starał się rozszyfrować starodawny manuskrypt. Zauważył, że jest on napisany w klasycznym, koranicznym standardzie arabskiego, którym Aharowie posługują się wyłącznie w celach liturgicznych, a i to w coraz mniejszym zakresie. Stwierdził, że on sam zna go w tak niewielkim stopniu, że jego tłumaczenie w żadnym wypadku nie może być ścisłe. Poprosiłem jednak, by spróbował...

Mój muzułmański znajomy był w stanie stwierdzić, że tekst opowiada o morskiej podróży wnuka Proroka (Pokój z Nim). Zaciekawiło mnie to, ale w pierwszej chwili pomyślałem, że to czysta fantazja, Hani wyjaśnił jednak, że zgodnie z legendą Sułtanat Aharski został założony przez jednego z wnuków Mahometa. Muszę przyznać, że nie znałem tej opowieści i nie jestem w stanie określić, czy tkwi w niej choćby ziarnko prawdy... Nie dowiedziałem się wiele więcej, Asz-Szufi oznajmił, że opowieść kończy się na przybyciu na nieznany ląd. Czyżby więc była to historia przybycia muzułmanów na Aharę, a więc mit założycielski średniowiecznego Sułtanatu? 

Zapytałem Haniego, czy zna kogoś, kto mógłby powiedzieć mi coś więcej o rękopisie. Od razu rozpoczął opowieść o mieszkającym na sąsiedniej wyspie starcu, który utrzymuje się z objaśniania ludziom Koranu i hadisu. Być może i o tej opowieści mógłby powiedzieć coś więcej. To bardzo mądry i uczony człowiek, który podróżował zarówno do Bengazi (stolica Bialenii Północnej), do Muchmustlim (stolica Islamskiej Federacji), jak i do Al Many (stolica Al Rajnu). Ze smutkiem musiałem wyjaśnić rozmówcy, że złożyłem śluby, że w najbliższym czasie nie opuszczę Fjary, dlatego też nie mogę udać się na Aharę. Obiecał mi, że za odpowiednią opłatą postara się zorganizować wizytę starca w mojej pustelni. Uznałem, że rozwiązanie zagadki rękopisu jest warte każdych pieniędzy... 

Gdy tylko dowiem się czegoś więcej o manuskrypcie z Weleji, od razu przedstawię Państwu nowe informacje. Tymczasem w następnym wpisie opowiem o kolejnej zagadce wyspy... Ale wszystko w swoim czasie... :) 

Pustelnik Efrem, 27.05.2022.

Komentarze